Namalujmy zatem kilka fantastycznych obrazów. Opracujmy scenariusz opowiadający o tym, co dziać się będzie na Saturnie za jakieś dwieście lat. I pomówmy o życiu - tym ważnym pytaniu, które pierwsze przychodzi na myśl, kiedy rozważa się obce środowisko albo kiedy mówi się o przetrwaniu. Czy znajdziemy jakieś życie, gdy przyjrzymy się uważnie temu wielkiemu światu otoczonemu pierścieniami? Gdyby wyższe formy życia rozwinęły się w takim miejscu, potrafiłyby przetrwać w szerokim zakresie temperatur i ciśnień albo też utrzymywać się na względnie stabilnych poziomach wewnątrz atmosfery. Brak zestalonej powierzchni wymagałby od takiego stworzenia umiejętności kontrolowania swojej pławności w sposób analogiczny do tego, jakiego używają niektóre stworzenia morskie na Ziemi. Mogłoby to osiągnąć, zawierając w organizmie ilości wodoru wystarczające do zrównoważenia gęstości górnej warstwy atmosfery. To, jak się wydaje, wskazuje na podobne do balonu stworzenie o twardej skórze, które mogłoby wykorzystać wiatry planety i wznosić się oraz opadać w pewnych granicach. Aby wejść do świata takiego stworzenia, trzeba odrzucić całą naszą kulturę. Zaszliśmy już jednak tak daleko, więc... Dryfowała, zastanawiając się, pośród kanionów stalowych chmur, skąd niczym powstające w jednej chwili jasne rzeki płynęły wyładowania piorunów. Pieśni innych wypełniały powietrze wokół niej kojącymi rytmami.